Kawiarnia, zimne napoje niekawowe, ogródko-chodnik. Fajny temat pracy do napisania, wspomnienia o starym Zwierciadle, krótka analiza w stylu "co było wcześniej, jajko - czy kura". 4 panów proszących o pieniądze. Jeden dobrze znany: "tu nie chodzi o pieniądze, od 3 tygodni nic nie jadłem, od 6 nic nie piłem....nie, nie chce muffina, chce obiad za 6.90, ale nie poczekam 20 minut aż skończycie pić...". No ja nie mogę. Uboższe o muffina, który miał być do domu - pan wziął go z łaską. Z. pewnie by z nim poszła w tę ciemną uliczkę do baru mlecznego czynnego non-stop. Takie bary są zawsze czynne non-stop i do tego właścicieli stać na czynsz tuż obok Bliklego. Pana znam z Walentynek. Wtedy zestaw kosztował 13 zł. I papierosa.
Nie to że jestem szują, że się nie dzielę z ludzmi, że nie mam zrozumienia dla tragedii. Ale na miłość boską...raz mi wystarczy. Już ten jeden był przegięciem. "Nie chcę mniej niż 13 zł, bo zestaw kosztuje 13 zł, a ja nic nie jadłem od 35 dni, od 149,5 miesiąca nie spałem, jest zimno, pada śnieg, zestaw to dwie zupy i 2 danie z mięsem i kompot. A mogę jeszcze papierosa?"

adek formy).
Wracając do lektora i wątku czytania na głos - umówiłyśmy się z Z. na kolejną sesję. U mnie w ogrodzie :)

