
Bardzo długi dzień. Długi i napięty. Zastanawiam się, czy nie zaczął się ten dzień przedwczoraj. Za dużo mam na głowie, nie dam rady dłuzej oszukiwać siebie samej. Ciekawe kiedy zbiorę się w sobie i powiem to na głos. Na głos do tych, którzy powinni usłyszeć.
Na razie moja strategia opiera się na wierze w to, że pracy będzie mniej. I że ja doczekam tego, że będzie jej mniej. Ale to chyba nie jest najlepsza strategia. Jest nawet całkiem głupia. Fajnie, że to wiem, szkoda, że nic z tym nie robię.
Jutro piekę qiuche. Cieszę się nawet - lubie to piec i jeść. Robie to raz-dwa razy w roku (piekę, jem troche częściej, bo zrobiło się popularne na mieście). Zawsze to lepiej, niż wcale :)
Quiche oznacza, że dorocznej tradycji stanie sie zadość. I z tego cieszę się dodatkowo mocno.
News na dziś: plamy z tuszu z długopisu można wywabić sokiem z cytryny, zmywaczem do paznokci, alkoholem. Czasem można też proszkiem do prania, klasycznie w pralce. Albo mydłem szarym, na sucho. Cokolwiek to może znaczyć.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz