sobota, 11 kwietnia 2009

Czytanie na głos


Czytał Ci ktoś ostatnio? Mi czytał pan Majchrzak - Koniec Świata i Hard Boiled Wonderland. Nie słuchałam zbyt namiętnie, ale słyszałam każde słowo. Jak miód na ból duszy. Spałam przy nim i pracowałam, rozmawiałam przez telefon...to chyba klucz do niepełnego zrozumienia książki. A może to po prostu Murakami.

Wczoraj byłam u mojej przyjaciółki. Takiej naprawdę. Nie wiem jak to się dzieje, ale my jesteśmy tak po prostu. Kupiłam jej po drodze Iced Coffee i uwaga - dwa Harlequiny. Bo my jesteśmy wielkimi fankami tego absurdu :) Przymierzamy się do napisania własnych książek w tym gatunku. To nie jest trudne. Trzeba tylko odebrać rozum bohaterce, za to dać jej długie włosy. Bohaterowi trzeba dać nieżyjącą żonę, czasem jakieś dzieci i szeroką klatę.

Z. kończyła szycie mojego prezentu urodzinowo-bożonarodzeniowego, a ja czytałam książkę na głos. Komentowałyśmy co 10 zdanie. Absurd nieprawdopodobny....:) Pani bohaterka ma rude włosy, jest nieprawdopodobnie wysoka i w oczach ma figlarnośći i niepokól. Do tego miała ze 1000 mężczyzn, ale tylko sie z nimi całowała. Jest jeszcze apodyktyczny książe, oczywiście jeszcze wyższy niż ona...;) Do tego, Prue całe życie marzyła, żeby poznać księcia z bajki, a książe z bajki całe życie czekał, żeby ktoś mu sie podstawił (przypominam, że Prue jest ruda...).

Zdjęcie prezentu na górze.  Prezent jest dziki :)
I tyle usłyszał! ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz